poniedziałek, 25 listopada 2013

Jedzenie, jedzonko, odżywianie....

Jako mała dziewczynka byłam raczej niejadkiem. Cale dzieciństwo nasłuchałam się  "Kasia jedz". Bo ja robiłam wszystko tylko nie jadłam. Oglądałam telewizje, czytałam coś, "myślałam", zawsze przy tym chomikując. Czyli brałam jedzenie do buzi i tak trzymałam je kilka minut dopóki ktoś nie krzyknął na mnie, albo nie postraszył sztuczna szczeka. Jednak jakoś w wieku dorastania wszystko się zmieniło i od tamtej pory jem praktycznie wszystko, jestem otwarta na nowe kuchnie i uwielbiam gotować. Mimo tego, ze już dobrych kilka lat jadłam sporo, to zawsze miałam problemy z przytyciem. I tak potrafiłam rok ważyć 52kg i ani grama więcej czy mniej. Dopiero kiedy przeprowadziłam się do Norwegii i poszłam tu do szkoły wszystko się zmieniło. Codziennie o tych samych porach czyli 8:00, 12:00, 14:45 oraz 20:00 zajadałam się ile chciałam. Juz po 3 miesiącach ważyłam 6 kg więcej. Niby wszystko ok. Jednak kiedy przybieram na wadze to wszystko idzie mi w policzki i brzuch. Tak wiec mogę zapomnieć o kobiecych kształtach. Od tamtej pory starałam się wciąż jeść systematycznie lecz w mniejszych ilościach. Po niedługim czasie wróciłam do 53kg. Kiedy tylko szkoła się skończyła jem raczej nieregularnie. Każdego dnia jem obfita kolacje/obiad jednak śniadanie tylko jak mam czas i ochotę. Ewentualnie lunch około 12, żeby mi w brzuchu tak nie burczało. Staram się zdyscyplinować i wstawać wcześniej żeby zjeść to śniadanie, ale najnormalniej w świecie nie mam na to siły. Wole pospać 10 min dłużej...Sama po sobie widzę, ze schudłam, ale raczej trzymam się w okolicach 50-52kg. Jeśli waga spadnie poniżej 50kg to jest źle. Co do zdrowego odzywania to bardzo chciałabym wprowadzić je do mojego codziennego "meny". Niestety ceny takich produktów mnie odstraszają, wiec zadowalam się chociaż tym, ze nie jadam fastfoodow :) A wy jak się odżywiacie? Piszcie w komentarzach!






Spodnie Bershka , bluza Gina Tricot, naszynik H&M, kolczyki Gina Tricot

sobota, 23 listopada 2013

Rodzinna sobota!

Dzisiaj spędziłam druga i ostatnia na najbliższy czas, rodzinna sobotę. Wszyscy w czwórkę milo spędziliśmy czas. Niestety rodzince już jutro jada, a  mamusia w poniedziałek leci do Polski. Wszystko wróci do normy. A szkoda. Jednak nie zasmucam jeszcze, w końcu przed nami jeszcze jeden wspólny dzień! Do południa wybraliśmy się na zakupy. Teraz nasza lodówka pęka w szwach! Chyba do świat nam starczy! Później była wyprawa do mojego ukochanego sklepu, czyli FRETEX. Jeszcze nigdy nie wyszłam stamtąd z pustymi torbami! Jest tam wiele perełek, za śmieszne pieniądze! Następnie szybki wypad do centrum, kilka sklepów i do domu...! I wielkie obżeranie się! Zaczęliśmy od gofrów, każdy inaczej. Ja z serem i dżemem. Mikael z parówkami. Mama i tata z owocami i bita śmietaną. Dla każdego coś dobrego :) Nadszedł czas odpoczynku. Ukochany śpi, tata ogląda film, a ja z mama w moim domowym SPA. Mamusia w otoczeniu świec i muzyki relaksacyjnej otrzymała peeling, maskę oczyszczającą, kolagenowe płatki pod oczy oraz maskę uspokajająca. Na koniec troszkę bólu-depilacja woskowa nóg, ale efekt świetny. Gładkie i lśniące nogi! Jutro moja kolej! Po tym wszystkim znów nadszedł czas na posiłek. Specjalność mojego ukochanego-spaghetti + sałatka. Wszystko zniknęło w mgnieniu oka. Teraz czas na relaks. Leżymy i oglądamy On,ona i dzieciaki. Juz niedługo do łóżeczek i dobranoc. 




                                         Pyszne gorące kakao, perfekcyjne na jesienne wieczory.
 Osobiście nie przepadam za mandarynkami, dlatego wybieram ich wersje zmieszana w pomarańczami, czyli klementynki! 
                        Cieple kapciuszki, prezent od ukochanego, ktory potrafi czytać w moich myślach!


                Kremowa bluza Gina Tricot 49kr, sukienka FRETEX 109kr, siwa bluza FRETEX 69kr
8
Kolczyki Gina Tricot, 19kr 

                                         
                                                                     Stylowa z dzisiaj....
Uśmiechnięta i gotowa na zakupy!

niedziela, 17 listopada 2013

Moje domowe SPA

Po prawie 2 miesiącach przerwy wracam! Z głową pełną pomysłów na nowe, nie tylko modowe posty! Oto jeden z nich! Pokażę Wam dzisiaj, jak raz lub dwa razy w tygodniu robię sobie godzinkę tylko dla siebie, relaksując się i przy okazji oczyszczając moja skore twarzy. 
Czas start!
  Używam:
*Kolagenowe płatki pod oczy 
*Peeling gruboziarnisty
*Maseczka aktywnie oczyszczająca
*Zel do mycia twarzy
*Krem nawilżający
 Moja twarz przed, 0% makijażu
 Bierzemy się za mycie! 



                                                                              Teraz pora na peeling!

    Nie zapominam o okolicach oczu.
 Teraz 30 min odprężenia. Leze z płatkami do oczu, przy zgaszonym świetle, świecach i muzyce relaksacyjnej.

                                                                    Maseczka....
                                                                Nakładam....
                                                        I kolejne 10 minut relaksu....
                                                           Juz prawie koniec, jeszcze tylko....
                                                       ....krem nawilżający i jestem gotowa do....
....SPANIA! Dobranoc!
Efekty po oczyszczaniu: Skora jest rozjaśniona, aksamitna w dotyku,pełna blasku. Pory oczyszczone, cienie pod oczami jaśniejsze. 
A już jutro zajmiemy się moimi brwiami, buziaki!