Jako mała dziewczynka byłam raczej niejadkiem. Cale dzieciństwo nasłuchałam się "Kasia jedz". Bo ja robiłam wszystko tylko nie jadłam. Oglądałam telewizje, czytałam coś, "myślałam", zawsze przy tym chomikując. Czyli brałam jedzenie do buzi i tak trzymałam je kilka minut dopóki ktoś nie krzyknął na mnie, albo nie postraszył sztuczna szczeka. Jednak jakoś w wieku dorastania wszystko się zmieniło i od tamtej pory jem praktycznie wszystko, jestem otwarta na nowe kuchnie i uwielbiam gotować. Mimo tego, ze już dobrych kilka lat jadłam sporo, to zawsze miałam problemy z przytyciem. I tak potrafiłam rok ważyć 52kg i ani grama więcej czy mniej. Dopiero kiedy przeprowadziłam się do Norwegii i poszłam tu do szkoły wszystko się zmieniło. Codziennie o tych samych porach czyli 8:00, 12:00, 14:45 oraz 20:00 zajadałam się ile chciałam. Juz po 3 miesiącach ważyłam 6 kg więcej. Niby wszystko ok. Jednak kiedy przybieram na wadze to wszystko idzie mi w policzki i brzuch. Tak wiec mogę zapomnieć o kobiecych kształtach. Od tamtej pory starałam się wciąż jeść systematycznie lecz w mniejszych ilościach. Po niedługim czasie wróciłam do 53kg. Kiedy tylko szkoła się skończyła jem raczej nieregularnie. Każdego dnia jem obfita kolacje/obiad jednak śniadanie tylko jak mam czas i ochotę. Ewentualnie lunch około 12, żeby mi w brzuchu tak nie burczało. Staram się zdyscyplinować i wstawać wcześniej żeby zjeść to śniadanie, ale najnormalniej w świecie nie mam na to siły. Wole pospać 10 min dłużej...Sama po sobie widzę, ze schudłam, ale raczej trzymam się w okolicach 50-52kg. Jeśli waga spadnie poniżej 50kg to jest źle. Co do zdrowego odzywania to bardzo chciałabym wprowadzić je do mojego codziennego "meny". Niestety ceny takich produktów mnie odstraszają, wiec zadowalam się chociaż tym, ze nie jadam fastfoodow :) A wy jak się odżywiacie? Piszcie w komentarzach!
Spodnie Bershka , bluza Gina Tricot, naszynik H&M, kolczyki Gina Tricot
































