To co uwielbiam w Norwegii, a czego brakuje mi w Polsce to sprzedawanie butelek! Może i wydaje się to banalne czy głupie, ale ja serio uważam, ze problem segregowania puszek/butelek jest dość spory w Polsce. Nie dość, ze nie ma wystarczającej ilości śmietników gdzie takie odpady można wyrzucać, to nie wszyscy maja jeszcze w nawyku segregacje. Tutaj i nie tylko w Norwegii, bo w wielu innych krajach jest to świetnie rozwiązane. Podczas zakupu napoi płacisz dodatkowo kaucje( w Norwegii tzw. pant), cena kaucji rożni się od wielkości butelki. O ile się nie mylę to wynosi ona 1kr za mala butelkę czy tez puszkę, i 2,5 kr za dużą butelkę. Później opróżnione już butelki przynosić do sklepu i sprzedajesz je w automacie. Możesz wybrać dwie opcje. Pierwsza-Ty otrzymujesz paragon, idziesz z nim do kasy i otrzymujesz pieniążki(lub płacić mniej za zakupy), lub druga, kwotę, za butelki oddajesz na Czerwony Krzyż. I w taki oto prosty, ale i mądry sposób nie ma problemu z walającymi się butelkami, ponieważ są one ponownie używane!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz